Klient poprosił mnie o nowe portfolio, a ja nie mam nic… Dlaczego?
Czy wyczerpała się moja kreatywność, zwątpiłem w siebie, czy może klient chciał mnie „spławić”?
Większość mojego doświadczenia to „tworzenie ładnych obrazków”: ładne zdjęcia, ładne wideo, ładne grafiki, filmy z drona, z ziemi, zdjęcia produktów i nieruchomości w różnych technikach. Błyskotki.
W pewnym momencie widzisz jak dobry w tym jesteś. Dociera do Ciebie, że już to umiesz i „jesz ciągle to samo na śniadanie”. A skoro umiesz to robić, to jak stworzyć coś nowego? Składniki się zmieniają, a Ty zaczynasz patrzeć na makroskładniki… Rozwiązanie? Rozwój.
W zeszłym roku podszedłem do realizacji kreatywnych prac inaczej. Chciałem skupić się bardziej na merytoryce: na nauce pisania, sprzedaży, analizie, marketingu, poznawaniu portali społecznościowych i AI.
Wszystko po to, by następnie testować, mierzyć i wdrażać merytoryczne, ale nadal kreatywne treści w usługi klienta.
Tak, rynek też się zmienił. Teraz pożyteczność treści jest bardziej cenna. Trzydziestosekundowe rolki są bardziej popularne niż filmy promocyjne, ale błyskotki nadal nas przyciągają.
Zawsze ciągnęło mnie do logicznej zasadności używania kreatywności. Ma być pomocna w podejmowaniu decyzji.
Moje kreatywne podejście uległo zmianie, na którą wpłynął bezpośredni kontakt z zespołem marketingu, rozmowy na LinkedIn oraz książki, które studiowałem.
Kreatywność się nie wyczerpała, została uzbrojona w użyteczność.
Gdy teraz robię sesję zdjęciową, wychodzę z inicjatywą, by robić zdjęcia, które można opatrzyć na LinkedIn tematyczną historią, treścią przekazaną przez pozę, rekwizyty, grymas twarzy czy gest rąk. To jest bardziej unikatowe i spójne z przekazem niż zdjęcie banana na ścianie dla atencji.
Na przykład Dorota Deląg i Pawel Delag właśnie tak wykorzystują zdjęcia w social mediach, dodają je do artykułów w gazetach i tworzą z nich również filmy.
Gdy uczestniczę w zespole marketingu, na przykład podczas burzy mózgów, staram się podsuwać pomysły na użyteczne treści zgodne z zamierzonym celem. Choć głównie zajmuję się wideo, to wspieram zespół w różnych bieżących akcjach. Tak działam w firmie HR, IDEAL GRUPA, jest otwarta na wszelkie sugestie i testy, więc kiedy tylko mogę, angażuję się.
Podczas montażu filmów tnę kadry, bazując na emocjach wyrażanych przez aktorów. Dzięki temu filmy stają się bardziej autentyczne, a widzowie mogą mocniej odczuwać emocje.
Nagrywam też podcasty, setki i inne merytoryczne treści, zaczynam aktywnie uczestniczyć w tworzeniu pomysłów i treści, a także w transkrypcjach i tłumaczeniach.
Więc nie zwątpiłem w siebie, wręcz przeciwnie, nabrałem rozpędu i robię „lepsze śniadania”. Nauczyłem się mówić do kamery, zaakceptowałem swój głos w odsłuchu, opanowałem czytanie z promptera, poprawiłem dykcję i marketing swojego interesu.
Moje portfolio będzie wyglądać inaczej, kreatywne w liczbach 😉 A dodatkowo nie zacząłem jeszcze robić filmów o sobie.